2. Distance

- Przepraszam - mówiła wlepiając wzrok w biały, pusty sufit - miałam się nie zakochać.
Nie wiedziała co robić, po głowie chodził jej jeden chłopak. Ten, którego tak bardzo chciała dotknąć, a którego tak bardzo nie mogła dotknąć. Nie pamięta kiedy go poznała, byli wtedy młodsi, głupsi. Teraz to wszystko wróciło. Znów mieli kontakt, prawie nieprzerwany. Pisał jej jak bardzo ją kocha, mimo, że nigdy nie widział jej na oczy. A ona w to wierzyła.
- Tym razem będzie inaczej - szeptała - musi być inaczej.
Głupia, myślisz, że będzie tak jak chcesz? Poznałaś chłopaka w internecie i co? Od razu wielka miłość? NIC o nim nie wiesz, nie wiesz kim jest na prawdę. Może być każdym. A Ty pewnie jakbyś go tylko spotkała dałabyś mu klucze do swojego domu.
- Przestań... To nie prawda. On jest idealny...
Teraz tak myślisz. A co, jeśli okaże się sześćdziesięciolatkiem? Albo gwałcicielem?
- Nie. On taki nie jest. Widziałam go dużo razy przez kamerkę internetową.
Haha, wolne żarty. Dziewczyno, dlaczego komplikujesz sobie życie? Rozglądnij się, wokół masz mnóstwo chłopaków, którzy są na miejscu...
- Ale oni nie są tacy jak on. On jest inny. Żaden z miejscowych chłopaków nie mówił do mnie w ten sposób. Nikomu tak na mnie nie zależało...

Cisza. Dziewczyna wstała. Odetchnęła z ulgą, w końcu zamilkł. Zamknęła oczy. Przed nią od razu stanął on. Przypomniała sobie te wszystkie rozmowy, każdy jego uśmiech, każde jego spojrzenie w jej stronę. Przypomniała sobie jak nieraz uroniła łzę, bo życie jest zbyt niesprawiedliwe. On był tam, ona tutaj. Dzieliło ich tyle kilometrów, a ona chciała by pojawił się w jej drzwiach w przeciągu kilku minut. By mogła w końcu się do niego przytulić, poczuć jego zapach, jego dłonie na jej ciele. Spojrzeć w jego oczy i zobaczyć ten uśmiech. Chciała go całować, chodzić z nim na spacery albo siedzieć w domu i oglądać filmy. Wszystko, byle by był przy niej. Jej wyobraźnia ruszyła, zobaczyła siebie siedzącą na łóżku i czytającą książkę. Była zbyt pochłonięta w lekturę, że nie zauważyła, że ktoś wchodzi do pokoju. Poczuła czyiś ciężar na łóżku, ale pomyślała, że to mama przyszła, by coś jej powiedzieć.
- Hej...
Podniosła wzrok i do jej oczu napłynęły łzy. Po tylu miesiącach był na wyciągnięcie ręki. Odrzuciła książkę i dalej wpatrywała się w uśmiechniętego chłopaka. Ten wyciągnął do niej ręce i powiedział "chodź". Dziewczyna zamknęła oczy by otrzeć łzy i poczuła jak się do niej przytula. Zaczęła mocniej płakać, ze szczęścia. On tu był, na prawdę był. Wtuliła się w niego najmocniej jak potrafiła, jakby miał za sekundę uciec.

Otworzyła oczy. Rozglądnęła się wokół, ale go nie było. Ale wierzyła, że kiedyś go zobaczy. Musi go zobaczyć.
- Tym razem będzie inaczej - zaczęła - tym razem będzie dobrze...