1. Freedom.

- Dlaczego patrząc na nich cieszę się, że są razem? Przecież teraz powinnam płakać i użalać się nad swoim losem - powiedziała wlepiając wzrok na dwójkę zakochanych w sobie ludzi. On siedział na ławce nie spuszczając z niej wzroku. Grał dla niej na gitarze, piosenkę, którą napisał specjalnie dla niej. A ona nie mogła powstrzymać uśmiechu, nawet pewnie nie chciała. 
- Podziwiam Cię. Nie każda dziewczyna zachowałaby się w ten sposób, tak zareagowała. - Brunetka spojrzała na nią dziwnie po czym zaciągnęła się i powoli wypuściła dym z płuc uwalniając emocje. Skuliła się opierając głowę na kolanach. Poza cichymi dźwiękami instrumentu i jego głosu, który wyznawał miłość blondynce nie było słychać nic. Zielonooka długo myślała nad swoją następną wypowiedzią.
- Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? - zapytała w odpowiedzi otrzymując potrząśnięcie głowy koleżanki. - Świadomość, że przez tyle czasu wmawiałam sobie, że coś z tego będzie, że może tym razem będzie inaczej, że będzie dobrze. To, że o ich związku dowiedziałam się ostatnia. Ta ostatnia rzecz zabolała mnie bardziej niż to, że oni są razem. Gdybym wiedziała wcześniej, kurwa, gdybym tylko wiedziała - szepnęła. 
- To co?
- To może otrzeźwiałabym wcześniej, jakoś się usunęła. Na początku mój tok myślenia był nieco inny niż teraz. Bolało jak po raz pierwszy zobaczyłam ich razem, za rękę. Ale bolało tylko chwilę. Nigdy nie zapomnę jak jego spite winem oczy patrzą na nią, jak jego ręce wygrywają najpiękniejszą melodię na najpiękniejszym instrumencie świata, jak śpiewa piosenkę specjalnie dla niej. O niej. Wracając z tamtego miejsca myślałam dużo - zaciągnęła się i spuściła wzrok na leżące na betonie kamyczki. - Wtedy sobie uświadomiłam, że on nie był dla mnie, mimo iż na początku wydawało mi się, że może coś z tego będzie, on nigdy nie był mój, w ani jednym pojebanym centymetrze. On może i jest przystojny, ale jednak... - zaśmiała się. - Potem przyszedł etap żalu. Gryzłam się w pięty, że wtedy, tego wrześniowego dnia nie usiadłam koło niego na tej kurtce pod tym krzakiem. Może gdybym to zrobiła wszystko byłoby inne, ale cóż, teraz już nic nie zrobię. On mnie nie kocha - nigdy nie kochał. I dobrze. Nie masz pojęcia jak ja się cieszę, kiedy wreszcie mogę na niego spojrzeć jak na kolegę, kompletnie olewając jego delikatne włosy czy zielone oczy. Teraz przy nim mogę być sobą, nie musząc ukrywać tych cech i tego zachowania, które tak bardzo chciałam przed nim ukryć. No cóż, już taka jestem. Cholernie boję się odrzucenia dlatego zamykam się w sobie odrzucając tym innych - zaciągnęła się ostatni raz, wstała i ruszyła w jego stronę powolnym krokiem. Mimo silnych prób po jej policzkach spłynęła pierwsza łza, a za nią kilka kolejnych. Wyszukała w kieszeni spodni to, co chciała i zatrzymała się przed nim. 'Zrób to, musisz to zrobić'. Wyciągnęła rękę w jego stronę ukazując czarną kostkę do gitary. Chłopak spojrzał to na nią, to na trójkąt.
- Kiedy mi ją dałeś - spojrzała na przedmiot - powiedziałeś, że mogę ją oddać kiedy tylko chcę.
- Jak chcesz możesz ją jeszcze trzymać. Później mi ją oddasz - uśmiechnął się chyba nie zauważając jej mokrych policzków. 
- Później nie będzie okazji - spojrzała na niego. Spojrzał na nią, na jej drgającą rękę, na łzy na jej twarzy.
- Co się stało? 
- Nic ważnego, nie zrozumiałbyś. Nikt by nie zrozumiał. Zapomniałam - spojrzała na blondynkę, która teraz wpatrywała się w nią z troską - życzyć Wam wszystkiego najlepszego. Jesteście idealną parą - szepnęła. Położyła kostkę obok niego i szybkim krokiem ruszyła w przeciwną stronę czując napływ kolejnych łez. 'Dlaczego płaczesz? Teraz jesteś już wolna, od niego, od tego całego gówna, przez które musiałaś przechodzić. Ale obiecaj mi jedno. Już nigdy tego nie zrobisz. Już się nie zakochasz, dobrze? Bez nich jest łatwiej, uwierz mi. Pamiętaj, będzie dobrze, jeżeli Ty będziesz tego chciała. To Twoje życie i to Ty decydujesz. Możesz mi to obiecać?'. Dziewczyna szła prosto przed siebie, nie wiedziała gdzie idzie, ale dla niej ten dzień był pierwszym dniem nowego życia, lepszego życia.
- Obiecuję - szepnęła.